Słowem wstępu

Pod koniec 2019 roku zacząłem odnosić wrażenie, że często jestem zajęty, a nie produktywny (pomimo tego, że pracuję całkiem sporo to nie dowożę tyle ile chcę i mogę). W związku z tym na początku tego roku postanowiłem przebudować od podstaw proces mojego działania.

Styczeń poświęciłem na obserwację tego, w jaki sposób pracuję, z jakich narzędzi korzystam, listowanie dostępnych opcji, i ogólne myślenie o tym, co może się u mnie sprawdzić. Po tym wszystkim postanowiłem, że narzędzi zmieniać nie będę i zostanę przy metodologii GTD, posiłkując się aplikacją Things jako głównym źródłem prawdy (miejsce, w którym ląduje wszystko, co przerabiam).

Jako uzupełnienie w niektórych projektach korzystam z kanbana poprzez Trello, ale podjąłem decyzję o mocnym ograniczeniu tego narzędzia.

Things ma tę wadę, że działa jedynie w ekosystemie Apple. Jednocześnie jest to również jego zaleta, ponieważ jest świetnie zgrany zarówno z macOS, jak i iOS. Dla przykładu: integracja skrótów pozwala bardzo szybko dodawać zadania z referencjami do różnego rodzaju zasobów w systemie (pliki, notatki, URL-e, et cetera), co BARDZO przyśpiesza dodawanie rzeczy "na później".

Luty był pewnego rodzaju eksperymentem, gdzie wprowadziłem pierwszą wersję procesu planowania tygodni i miesięcy na podstawie wysokopoziomowego spojrzenia stworzonego w postaci mapy myśli (do mapowania myśli korzystam z aplikacji XMind).

Proces wygląda tak, że w każdą niedzielę w Things pojawia się projekt "Retrospekcja: tygodniówka" z zadaniami takimi jak:

  • Przegląd systemu (tj. wszystkiego co mam w Things),
  • Przegląd newsów (via RSS, korzystam z Inoreader),
  • Procesowanie artefaktów zbieranych z sieci przez cały tydzień w Instapaper,
  • Przegląd treningu (obecnie zatrzymany ponieważ siłownie są zamknięte),
  • Przegląd wysokopoziomowego spojrzenia (rzut okiem na wspomnianą powyżej mapę myśli),
  • Ocena poprzedniego tygodnia (leci do Evernote),
  • Plan tygodnia następnego (zaplanowanie zadań w Things).

Natomiast pod koniec każdego miesiąca (np. wczoraj) przechodzę przez projekt "Podsumowanie i planowanie kolejnego miesiąca" składającego się z:

  • Podsumowania poprzedniego miesiąca (szczegółowo w Evernote, luźno tutaj na blogu),
  • Przegląd wysokopoziomowego spojrzenia (tak jak wyżej),
  • Planowanie kolejnego miesiąca (rozpiska planu w Evernote i dodanie/modyfikacja odpowiednich projektów/zadań w Things).

Marzec i kwiecień upłynęły na doskonaleniu powyższych procesów i dowożeniu zaplanowanych projektów oraz zadań, które z nich wynikały.

Na chwilę obecną jest lepiej niż było, ale jeszcze nie osiągnąłem stanu, w który celuję. Bill Gates powiedział kiedyś, że większość ludzi przecenia to, co jest w stanie zrobić w rok, a nie docenia tego, co jest w stanie zrobić w ciągu dekady. W pełni się z tym zgadzam. Wiem, że przeceniałem ilość projektów i zadań, jakie jestem w stanie wykonać w danej jednostce czasu (dzień, tydzień, miesiąc). Nad tym problemem cały czas pracuję i zakładam, że do końca tego roku planowanie będzie trafne w większości przypadków (75% skuteczności będę uważał za sukces).

Retrospekcja kwietnia

Co udało się dowieźć:

Czego nie udało się dowieźć:

Nowe appki w obiegu

W kwietniu zacząłem korzystać z trzech nowych aplikacji: Endel, Qbserve, i Auto Sleep. Poniżej krótkie opisy każdej z nich.

Endel App

Różne tryby generowania melodii w aplikacji Endel

Pracując lubię słuchać muzyki. Do tej pory najczęstszym wyborem była muzyka klasyczna (Bach, Chopin, Liszt), muzyka elektroniczna (Tycho i Boards of Canada), oraz różne soundtracki z gier i filmów (World of Warcraft, Blade Runner, Mr. Robot, i tym podobne). Wszystko grało poprzez Spotify.

Na początku kwietnia postanowiłem wypróbować aplikację Endel, która generuje melodię na podstawie kilku zmiennych takich jak pogoda (lokalizacja via GPS) czy rytm serca (via Apple Watch).

Eksperyment uważam za udany – odkąd zacząłem korzystać z Endel to Spotify włączyłem dokładnie 2 razy. Jedyny minus to szybkie zżeranie baterii, ale jakoś będę musiał z tym żyć.

Qbserve

Qbserve sprytnie zlicza czas spędzony na komputerze

Jednym z największych problemów pracy przy komputerze są rozpraszacze dostępne na wyciągnięcie ręki. Jako pierwszy krok do rozwiązania tego problemu postanowiłem zmierzyć czas, jaki spędzam w różnych aplikacjach i na stronach WWW.

Po miesiącu zbierania statystyk wyszło, że na głupoty poświęcam więcej czasu niż na pracę (taką wisienką na torcie było 15h spędzonych na wykopie). Tak czy siak, podstawą jest świadomość. Teraz wiem ile czasu przelatuje mi przez ręce i podejmuję kroki, aby to optymalizować (konkretny sposób omówię po fazie testowania za miesiąc lub dwa).

Auto Sleep

Jestem w trakcie czytania książki Why We Sleep i co prawda problemów ze spaniem nie mam (do higieny snu przywiązuję wagę od wielu lat), ale chciałem przebadać jakość swojego snu.

Po kilku nocach przespanych z Apple Watch wyszło, że nie jest tak różowo jak mi się wydawało głównie pod kątem długości snu. Będę to poprawiał w tym i kolejnych miesiącach.

Reasumując

Pierwszy kwartał roku 2020 z bonusem w postaci kwietnia zleciał głównie na tworzeniu i optymalizacji procesu. Jest lepiej niż było, ale nie jestem jeszcze tam gdzie chcę być. Plan na maj jest już wstępnie ułożony. Teraz czeka mnie jeszcze przerzucanie projektów i zadań do Things oraz nadanie priorytetów.

Iterate upon success. 👋